poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Chapter Ten ~Dear Diary, Blood~



Dear Diary!



Gdy zastyga w nas miłość, którą mamy we krwi, w żyłach zaczynają krążyć już tylko przyzwyczajenia.


Stefan spokojnie wyszedł na zewnątrz domu. Jego twarz przybrała tą samą minę, co zawsze. Obojętną, bez wyrazu. Damon wyglądał na wściekłego, czuć było od niego alkohol. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.
- Czego chcesz? - powiedział półszeptem. Stanęłam między nimi, tak na wszelki wypadek. Chociaż gdyby doszło do rękoczynu, nic bym nie zdołała zrobić. Mam mięśnie jak makaron.
- Raz. Raz w życiu odpuściłbyś, co? Raz dałbyś mi się cieszyć tym co SAM zdobyłem. Tylko raz - próbując stawiać kolejne kroki, chwiał się na boki.
- Damon, nie rozumiem. Porozmawiamy jak wytrzeźwiejesz, co? - Stefan przybrał kamienną postawę.
- Chciałbyś - prychnął Damon. - Nie zbliżaj się do Eleny, rozumiesz? - krzyknął.
Skąd on o tym wiedział?
- Ja... ja nie rozumiem o czym mówisz - mój przyjaciel opuścił wzrok.
- Nie rozśmieszaj mnie! Widzę jak na nią patrzysz, tak jak kiedyś na tą sukę, Katherine.
- Ej, dobra. Dość - odezwałam się w końcu.
- Lala, nie wtrącaj się - Damon odepchnął mnie do tyłu. - To nasza sprawa.
- Nie dotykaj jej! - Stefan podniósł głos.
- To ty nie zbliżaj się do Eleny!
Zamienili jeszcze spojrzenie i chłopak odszedł.


NASTĘPNY DZIEŃ
Całą noc myślałam o wydarzeniu poprzedniej nocy. Gdy Damon odszedł, Stefan nie został na długo. Był zdenerwowany i zastanawiał się skąd Damon wie, że blondyn czuje coś do Eleny.
Z rozkazu matki wstałam z łóżka, bo czas najwyższy wracać do szkoły. Spojrzałam na moje odbicie w lustrze i nie byłam zachwycona z własnego stanu. Włosy miałam potargane, piżamę wygniecioną, a pod oczami wielkie wory. Jak najszybciej wzięłam prysznic, po czym sięgnęłam po koszulkę i spodnie do szafy i wciągnęłam na siebie. Uczesałam wilgotne włosy. Rzęsy pomalowała tuszem, a na usta nałożyłam cienką warstwę błyszczyku. Mój stan był stabilny, więc wzięłam plecak, śniadanie w pojemniku i ruszyłam w kierunku szkoły.


~*~
 Stanęłam przed szafką żeby wziąć książkę od historii. W oddali ujrzałam stojącego Stefana. Podeszłam do niego. 
- Nie tylko ja postanowiłam wrócić do szkoły - powitałam się, przytuleniem. Chłopak uśmiechnął się, ale nie odezwał się, dlatego ciągnęłam dalej - Jak się czujesz?
- Damon nadal jest wściekły. Krzyczał na Elenę za to, że nie jest w stosunku do niego wierna, ale ona nie wiedziała o co chodzi. Tłumaczyła, że nigdy na mnie nie spojrzała więcej niż jak na przyjaciela - posmutniał. Żal mi się go zrobiło.
- Przykro mi. Mam nadzieję, że to się zmieni - pocałowałam go w policzek, po czym pociągnęłam na lekcje historii. Usiedliśmy w swoich ławkach, gdy do klasy wszedł Mr. Saltzman. Wprost uwielbiam jego lekcje, nawet nie wiem dlaczego. Może, że nie przynudza jak inni nauczyciele, tylko umie wspaniale dogadywać się z swoimi uczniami. Dzisiejszym tematem było cesarstwo Rzymskie i od razu wiedziałam, że polegnę. gdyż nigdy nie mogłam zrozumieć Rzymu.
- W którym roku powstało to cesarstwo? - zapytał nauczyciel - Hm... Może Caroline mi odpowie. - skierował wzrok na mnie.
- Nie wiem, proszę pana - przełknęłam ślinę, opuszczając wzrok. Na szczęście Stefan szybko uratował mnie z opresji.
- Około 27 p.n.e. proszę pana. - wtrącił, a po czym dziękowałam mu wzrokiem.
- Dobrze panie Salvatore, ale panno Forbes proszę na przyszłość bardziej przygotować się do lekcji - powiedział surowo.
- Przepraszam - westchnęłam, a nauczyciel odwrócił się ode mnie i dalej ciągnął lekcje. Przez następnie pół godziny nie spytał mnie ani razu. Gdy zadzwonił dzwonek wyszłam z klasy w milczeniu.

~*~
Zawstydzona spojrzałam na plan lekcji, którego nawet się nie zdążyłam się nauczyć i jeszcze bardziej się załamałam, gdyż to najgorszy przedmiot. Wychowanie fizyczne. Juhu. Gdy dzwonek zakończył przerwę, udałam się do szatni. Szybko włożyłam na siebie krótkie spodenki i białą bluzkę z napisem. Gdy sznurowałam buty, nauczycielka oznajmiła, że wychodzimy na dwór grać w piłkę. Eh. Za co?!
Gdy wychodziłam z budynku szkoły, rozejrzałam się po boisku. Nic się nie zmieniło, ale mój wzrok przykuła jakaś osoba siedząca na trybunach. Dopiero później rozpoznałam Klausa. Nie no! Ja wracam do środka. Niestety drogę zagrodziła mi trenerka, wypychając mnie na dwór. Świetnie.
Po krótkiej rozgrzewce podzieliliśmy się na dwa zespoły, w szarfach i bez szarf. Oczywiście ja musiałam dostać szarfę. I zaczęła się gra. Oczywiście jestem niezdarą i nie umiem w to grać, ale skoro siedział tam Klaus, musiałam dać z siebie wszystko!
Minęło z dziesięć minut gry, a ja już byłam cała pokopana i o mały włosy nie przewróciłam się, dwa razy! To wszystko jego wina, nie mogę się skupić na tej bolesnej grze. Z jednej strony trzeba uważać ta te wszystkie dziewczyny, które biegną na ciebie z agresją w oczach, a z drugiej strony chłopcy grają na drugiej stronie boiska w football, więc na czy na czym tu się skupić? Dziewczyny? Klaus? Chłopacy? Właśnie!
Gdy zostało dwadzieścia sekund meczu remisowaliśmy. 1:1. Dlatego dziewczyny zlitowały się nad mną i podały mi w końcu piłkę. Bo i tak nie było szansy wygrania. Początkowo nie wiedziałam, co mam robić. Podać ją komuś, czy biec i nie trafić. Gdy rozległ się krzyk - Biegnij Caroline! - rozpoznałam głos, który należał do Klaus. Zamknęłam oczy i ruszyłam, niezdarnie omijając inne zawodniczki.
- 10 sekund! - rozległ się głos trenerki. Dam radę!
- 5 sekund! - już niedaleko!
- 3.
- 2 - kopnęłam z całej siły piłkę w stronę bramki, upadając przy tym na ziemię.
- 1 - gwizdek - Gol!
Dziewczyny z mojej drużyny zaczęły krzyczeć z radości, z wielkim uśmiechem podniosłam się z trawy i zauważyłam moje kolano, które ociekało krwią. Upadłam na szkło. Tylko ja tak mogę, eh.
Gdy stanęłam na nogi mój wzrok powędrował w stronę Klausa, który bił mi brawo. Wdzięcznie się ukłoniłam i zaśmiałam. Chwilę później jego twarz zastygła w bezruchu, a ja poczułam ból głowy i pleców. Gdy otworzyłam oczy znów leżałam na trawie, przez chwile wszystkie obrazy były zniekształcone i wirowały, ale po minucie wszystko wróciło do normy. Ktoś szarpnął mnie do góry. To była nauczycielka, mówiła coś do mnie, ale nie rozumiałam. Dotknęłam swojej głowy, która krwawiła, spojrzałam na trawę. Upadłam na szkło, które wbiło mi się w lewą skroń. To samo szkło, co zraniło mi kolano. Chciało mi się spać. I to właśnie zrobiłam, zamknęłam oczy i odpłynęłam.

~*~


Pierw rozciągnęłam się jak kotka, a dopiero później otworzyłam oczy, które od razu zmrużyłam, za duża ilość światła, tak. Głowa nadal mi pulsowała, ale nie mogłam przypomnieć sobie dlaczego. Jedyne co pamiętałam to Klausa bijącego mi brawo, a później? Nic. Ciemność. Zero.
Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do jasności, zerwałam się z łóżka na nogi. To nie był mój pokój. To nie był mój dom. Gdzie ja do cholery byłam?
- Jak głowa? - wszystko stało się jasne. Klaus. Upadek na szkło. Dotknęłam się za lewą skroń, ale nie wyczułam opatrunku, ani nawet blizny, a ona powinna być.
- Jak? - wymruczałam, nadal zaspana.
- Dałem ci moją krew, a pielęgniarkę zahipnotyzowałem żebym mógł zabrać cię do domu, właśnie tak- powiedział podając mi szklankę wody gazowanej. Nie rozumiem ludzi, którzy piją niegazowaną. Ona nie ma smaku. Usiadł na fotelu obok mnie, patrząc na mnie.
- Co się tak patrzysz? - warknęłam, nadal wracając do siebie.
- Nic, tak sobie patrzę. - uśmiechnął się szeroko. - Ja już pójdę. Życzę zdrowia, kochanie. - powoli zamknął za sobą drzwi. Teraz dopiero cała sytuacja do mnie dotarła. Po co Niklaus użyczył mi swoją krew. Przecież to jest zaszyty pić tą krew. Nadal zastanawiając się nad całą sytuacją położyłam głowę na poduszce. Po opływie dziesięciu minut zasnęłam.

~*~*~*~
Bardzo Was przepraszamy za opóźniony rozdziały, ale każdy rozumie, że są wakacje i nie każdy ma czas :) 
Czekamy na komentarze :D/ Antonina

8 komentarzy:

  1. Ja krotko bo pozno. 3:00 w nocy-zaraz mnie duchy zaatakuja :D
    Zgadzam sie z Caroline co do wf-u. Niby dla mnie najlepszy przedmiot ale jak mamy grac w pilke to juz wole hmm.. nwm nawet chemie(straszny przedmiot)
    Caroline ma ,,szczescie". Najpierw kolano pozniej glowa. Dobrze ze przynajmniej krew od Klausa dostala, a wczesniej tego gola trafila :)
    Co tam(trybuny) robil Klaus?
    A no i jeszcze historia =-O Ten kolejny ,,kochany" przedmiot chociaz moze zamiast tej wrednnej malej baby bylby Alaric to i bym pewnie historie polubila.
    A mialo byc krotko :/

    Weny zycze i czekam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Damon wkurzony, Stefan smutny, Elena nie wie o co chodzi Damonowi.
      Ja jestem fanka Deleny wiec tylko troche zalcmi Stefano, ze Elena jest z Damonem ( <3 )

      Usuń
  2. Witaj :) Serdecznie zapraszam na mój nowy blog. Mam nadzieję, że wyrazisz swoją opinię.
    Pozdrawiam.
    ARE YOU LOVING THE PAIN
    Przepraszam za SPAM.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie piszesz. Muszę przyznać, że połknęłam na raz. ;)
    A ja tak bez zbędnych ceregieli zapraszam do siebie:
    http://let-the-pen-speak.blogspot.com/
    Blogeł świeży, bo kilkudniowy, więc wciąż zdobywam publiczność. Mam nadzieję, że mogę liczyć na twoją uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Daj proszę anonima na historię o Katrinne pozdrqwiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam ! Serdecznie zapraszam na katalog-opowiadan-o-wampirach.blogspot.com. Mam nadzieje, ze idea bloga spodoba Ci się i dołączysz do nas !
    Pozdrawiam
    Tonks

    OdpowiedzUsuń
  6. [Przepraszam za spamik]
    Zapraszam do siebie! :) ---> http://perfect-love-is-our-dream.blogspot.com/

    Zwykła dziewczyna nieświadomie wkracza w świat, w którym ludzkie życie nie ma znaczenia.
    Liczy się tylko władza, pieniądze i satysfakcja, jaką daje zabicie drugiego człowieka.

    Brak zasad.
    Brak współczucia.
    Brak jakichkolwiek uczuć.

    Nikt nie chciałby takiego życia.
    Nikt nie chciałby narażać się na takie niebezpieczeństwo.
    Nikt nie chciałby się aż tak bać o siebie i swoich bliskich.
    ONA NIE MIAŁA WYBORU

    OdpowiedzUsuń

Uszanuj naszą pracę i skomentuj. To dużo dla nas znaczy. I cieszymy się, że tutaj jesteś.

Obserwatorzy